Najlepiej komponują się z wiekiem średnim

Dzieci, dom, praca, zakupy, obowiązki domowe, planowanie wakacji, zarządzanie finansami domowymi, organizacja życia rodzinnego i towarzyskiego czy bardziej prozaicznie: pranie, sprzątanie, gotowanie, zakupy…. Dzisiaj nikogo nie dziwi wszechstronność życia kobiety, uważamy to za zupełnie normalne. Dzielimy się na dziesiątki większych i mniejszych czynności każdego dnia. Od gospodyni domowej, przez nauczycielkę, pielęgniarkę po wykwalifikowanego pracownika w naszej firmie. Biegniemy przez życie nie zauważając zmian w nas zachodzących. Pewnego dnia jednak budzimy się w nocy zlane potem, raz, drugi, trzeci. Nasze włosy już nie rosną tak szybko, paznokcie lubią się kruszyć, czujemy się poirytowane bez powodu, orientujemy się, że sił mamy jednak mniej niż 20 lat wcześniej, nawet miesiączka stała się nieregularna.  Dochodzimy do wniosku, że coś z nami nie tak. Może jesteśmy chore? Robimy badania i dowiadujemy się, że to okres pre- lub menopauzy.

U wielu z nas wywołuje to reakcję buntu, chęci zatrzymania tego procesu a przede wszystkim pozbycia się co tu kryć, wielu dokuczliwych objawów. Poddajemy się leczeniu, nierzadko bardzo obciążającemu dla organizmu. Tylko jaki efekt chcemy osiągnąć? Bo przecież po pierwsze leczy się z choroby, co w przypadku menopauzy zupełnie pozbawione jest podstaw. Po drugie leczy się by wyleczyć a w takim razie jaki skutek ma przynieść leczenie z normalnego cyklu biologicznego? Mamy znowu mieć 25 lat? Wielu powie, że leczymy się, ponieważ objawy są dokuczliwe. Bądźmy zatem uczciwi – nie leczymy się a wyciszamy objawy.  Menopauza (u panów andropauza) tak samo jak dojrzewanie jest zupełnie normalnym procesem w życiu każdego człowieka. To prawda, podobnie jak w okresie dojrzewania jej objawy nie należą do przyjemnych jednak czy w związku z tym należy poddawać się poważnym terapiom hormonalnym wiedząc, że istnieją równie skuteczne środki naturalne? To jaką formę łagodzenia objawów obierzemy jest kwestią dyskusyjną a punkt widzenia zależy od tego, kto się za którą z nich opowiada. Co ciekawe, wiele ze środków naturalnych stosowanych tradycyjnie zostało przebadanych przez współczesną naukę, która potwierdziła zasadność ich tradycyjnego użycia.  Zatem może jednak roztropniej jest skierować swoje działania w tę właśnie stronę chociażby po to by uniknąć wielu skutków ubocznych konwencjonalnych terapii? Każdy na to pytanie musi odpowiedzieć sobie sam. Tymczasem natura oferuje nam dość szeroką gamę środków, które możemy zastosować by zmniejszyć dokuczliwe objawy tego okresu. W okresie klimakterium możemy posłużyć się naparami z ziół: czerwona koniczyna, lucerna siewna, niepokalanek pospolity, kwiat czarnej malwy czy szałwia.

Również wiele olejków eterycznych, których stosowanie jest łatwiejsze, może nam przyjść z pomocą. Pierwszym i chyba najbardziej „damskim” olejkiem w tej dziedzinie jest olejek (lub hydrolat) z Szałwii muszkatołowej. Można go użyć doustnie jednak zdecydowanie bezpieczniejszą metodą jest rozcieńczenie go w proporcji 5% w oleju roślinnym i smarownie podbrzusza przez ok 1 miesiąc. Olejek z Szałwii muszkatołowej (kod zniżkowy*) zawiera sklareol, cząsteczkę, która naśladuje działanie estrogenów w organizmie. Podobnie możemy posłużyć się olejkami z Rumianku pospolitego (kod zniżkowy*) zwanego również niemieckim czy z Wrotyczu marokańskiego. Działanie tych wszystkich olejków nie jest przeznaczone wyłącznie dla osób w okresie menopauzalnym. Jak każdy olejek eteryczny tak i one mają dość szerokie spektrum działania i nie ogranicza się ono jedynie do regulacji hormonalnej. Wszystkie wyżej wymienione olejki działają również uspokajająco nie dając efektu otępienia, przeciwzapalnie (np. w łuszczycy), wspomagają regulację snu, są przeciwbakteryjne i przeciwwirusowe co udowodniły już wielokrotnie liczne współczesne badania. Jednak, ponieważ są to olejki hormonopodobne i mają aktywny wpływ na układ hormonalny nie mogą być stosowane u osób, które przebyły lub są w trakcie leczenia nowotworów hormonozależnych jak np. rak piersi.

RUMIANEK NIEMIECKI BULGARIA O (Olejki eteryczne)
ROZA DAMASCENSKA O (Olejki eteryczne)
YLANG YLANG O (Olejki eteryczne)

Inne olejki typowo kobiece, które przynoszą ulgę w okresie menopauzy to olejek z Neroli, z Róży damasceńskiej (kod zniżkowy*) czy Ylang-Ylang (kod zniżkowy*). Te trzy olejki charakteryzują się silnym kwiatowym zapachem typowym dla rośliny. Również wpływają na układ hormonalny, regulują system nerwowy, wspomagają relaksację i spokojny sen. O ile Ylang-ylang należy do olejków stosunkowo tanich to Neroli i Róża damasceńska prócz tego, że są klasykami aromaterapii są również kosztowne. Ich pozyskanie wymaga ogromnej ilości surowca i dużych umiejętności destylacji. Ze względu na cenę nie są dostępne dla wszystkich. To w końcu „bardzo górna półka cenowa”. Osoby, których nie stać na taki wydatek mogą z powodzeniem zastąpić je ich hydrolatami, które w równym stopniu choć nieco inaczej stosowane, wykonają doskonale swoje zadanie a kosztują niewiele. Zarówno olejki jak i hydrolaty mają również dobroczynny wpływ na skórę dojrzałą, która co tu kryć, z wiekiem traci swoją jedność i elastyczność. Olejki możemy dodać w ilość 2-3 kropli do naszego ulubionego kremu. Już po krótkim czasie zobaczymy wyraźną różnicę w jakości naszej skóry. Będzie ona bardziej jędrna, zwężą się pory, zaczną wygładzać się zmarszczki.

O ile zapach olejku z Rumianku, Szałwii czy Wrotyczu nie należą do uwodzicielskiego, to zapach zarówno olejków jak i hydrolatów z Róży damasceńskiej (kod zniżkowy*)., Neroli (kwiatu pomarańczy) (kod zniżkowy*) czy tak niedocenianego przez nas Geranium (kod zniżkowy*), już tak. Te trzy proste hydrolaty stosowane naprzemiennie lub mieszane ze sobą w różnych konfiguracjach wpływają korzystnie nie tylko na skórę. Nie od dzisiaj wiadomo, że zapach ma niebagatelny wpływ na pracę naszego mózgu i na nasz nastrój, który wymaga szczególnej opieki w okresie trudnym jak dojrzewanie, ciąża czy menopauza. Posługując się nimi możemy realnie poprawić nastrój, podnieść morale, obniżyć poziom stresu i nie jest to żadna magia a działanie organicznych związków chemicznych w nich zawartych na nasz mózg poprzez zmysł węchu. Mgiełka z wybranego hydrolatu rozpylana rano i wieczorem na skórę złagodzi nie tylko zmarszczki, ale przyda się w przypadku egzemy, trądziku różowatego czy łuszczycy. Hydrolaty charakteryzują się również kwaśnym odczynem i dzięki temu wpływają na utrzymanie odpowiedniego pH skóry.  Jednocześnie cząsteczki zawarte w hydrolacie dostaną się do naszego mózgu poprzez drogi oddechowe by wykonać swoją pracę. Między innymi ze względu na dobroczynny wpływ tych związków odbieramy kontakt z nimi jako przyjemność.

Również mało kto wie, że hydrolaty są spożywcze, idealnie komponują się w różnego rodzaju napojach czy deserach. Można je dodać do letniej herbaty (spróbuj z Różą damasceńską), napoju chłodzącego (spróbuj z Geranium), soków, lodów, deserów owocowych (wypróbuj dowolny z nich) – możliwości jest na prawdę wiele a każda z nich niesie ze sobą efekt terapeutyczny. Zatem możesz sporządzić terapeutyczne lody czy sałatkę owocową wzbogacając je wybranym przez siebie hydrolatem. Cóż za przyjemna i smaczna metoda terapeutyczna!

W dawnych czasach te informacje były przekazywane z pokolenia na pokolenie. Surowce, które w nich stosowano zależały od regionu świata i kultury ich używania. Ludzie po prostu to wiedzieli. Czasy globalizacji przyniosły nam zarówno korzyści jak i niepowetowane straty. Metody naturalne zostały zepchnięte do przysłowiowego lamusa i chętnie były wytykane palcami przez aktualną naukę jako zabobony. Z czasem ta sama nauka, powoli wyczerpując swoje możliwości, zaczęła przyglądać się dawnym metodom z większym zainteresowaniem by ostatecznie potwierdzić słuszność ich stosowania. Dzięki łatwemu dostępowi do zasobów z każdego niemal zakątka świata możemy posłużyć się metodami kiedyś zupełnie niedostępnymi w naszym regionie. Nie zawsze też umiemy ich użyć i ciągle pokutują w nas echa dawnego „naukowego” podejścia. Dzisiaj na szczęście naturalne metody są coraz bardziej docenianie a znajomość mechanizmów ich działania została poznana pod kątem naukowym a nie wyłącznie empirycznym. Zatem warto po nie sięgnąć nie zapominając, że to co naturalne również podlega zasadom dobrego stosowania. „Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną. Tylko dawka czyni truciznę” jak powiedział Paracelsus i zawsze miejmy to na uwadze.

*kod zniżkowy tylko dla subskrybentów newslettera

Podziel się: