Mnogość terapii i specyfików może doprowadzić niemalże do stanów lękowych :). Protokoły, przekazywane pocztą pantoflową, informacje zdobywanie  na różnych forach, liczba polecanych środków, tylu specjalistów co chorych + terapeuci czy lekarze. Wszystko to razem  dla osoby po raz pierwszy stykającej się z problemem nie jest łatwe. Przecież wiem. Najlepszym rozwiązaniem będzie zachowanie zimniej krwi, co nie powinno stanowić dla chorych na boreliozę większego problemu. Wszak borrelia dba by nam °C nie podskoczyły 🙂

W całym tym zamieszaniu jest jedna bardzo dobra wiadomość. To zatrzęsienie zarówno środków jak i metod oznacza ni mniej ni więcej, że mamy mnóstwo instrumentów poza tymi syntetycznymi. Zła wiadomość jest taka, że mamy tylko jedną wątrobę 🙂

Kierując się tym prostym wnioskiem, lecząc się zminimalizowałam ilość przyjmowanych substancji. Później okazało się, że można jeszcze prościej, jednak do tego trzeba było zdobyć niezbędne informacje. 

Zioła stosuję chętnie w swoim gabinecie, pod warunkiem, że ich nabycie nie wymaga niezwykłej kreatywności a ich cena nie doprowadzi do stosowania głodówek czasowych wbrew woli chorego 😉 

A zaczęło się tutaj: www.rozanski.li