Domowa pasta do zębów

5 kwietnia 2021

Domowa pasta do zębów

Zero trucizn, zero waste, minimalne koszty, lepsza niż fabryczne!

O tym, że zęby należy myć nikomu chyba nie trzeba przypominać. Choroby dziąseł i zębów potrafią przysporzyć nam wielu kłopotów, związanych nie tylko z jamą ustną. Uczy się nas tego od przedszkola.

Od wielu już lat możemy spotkać najbardziej wymyślne reklamy past do zębów, które prześcigają się w nakłonieniu nas do zakupu właśnie TEGO produktu. Gdy go zastosujemy nasze problemy cudownie znikną a dentyści pozostaną niemalże bezrobotni. Jak dotąd żadna z tych reklam nie spowodowała nagłego bezrobocia dentystów ani gwałtownego poprawienia stanu naszego uzębienia. W dodatku do przeważającej większości past do zębów dodaje się fluor, który miał mieć równie cudowne skutki, jednak coraz częściej słyszymy, że jest to wyjątkowo groźna neurotoksyna.

Po wielu próbach….

Do domowych past złożonych z sody oczyszczonej i oleju kokosowego nie bardzo mogłam się przekonać, choć przez pewien czas w swoich poszukiwaniach takie stosowałam. Denerwowały mnie wiecznie tłuste szczoteczki, ręce, umywalka. W dodatku po pewnym czasie zauważyłam, że soda bardziej niszczy szkliwo niż pielęgnuje. Zabawa w słodzenie jej ksylitolem też mi nie odpowiadała. Pasty z węglem aktywnym sprawdzają się świetnie, ale jako środek do użytku okazjonalnego i właściwie nie pasty a sam węgiel drzewny (stara metoda, którą niektórzy pamiętają jeszcze z domu rodzinnego). I tutaj nastąpiła pewna blokada, bo ani tak ani siak….

Pamiętam, jeszcze za wczesnej mojej młodości, moja mama udawała się specjalnie do jedynej apteki w mieście, która dysponowała pastą do zębów importowaną z Francji. Zaskakiwał mnie jej kolor – różowy, smak przeciętny. Moja mama specjalnie wydawała krocie by ją kupić bowiem w paście tej znajdowała się różowa glinka, nie miała sztucznych barwników ani składników.

Nie wiem czy jeszcze gdzieś ta pasta jest dostępna, zatem postanowiłam zrobić sobie przynajmniej podobną. Jak się okazało jest to tak dziecinnie proste, że wstydem byłoby jej specjalne poszukiwanie.

Naucz się, to na prawdę nic trudnego!

Skład jest niezwykle skomplikowany, bo zawiera aż 3 elementy 😊 i robi się ją w ok 5 min.

Potrzebne nam będą:

  • gliceryna
  • różowa glinka w proszku
  • olejek eteryczny (np. z mięty pieprzowej)

Jeśli chcemy inny smak nic nie stoi na przeszkodzie. Możemy ją zrobić o smaku cytrynowym, szałwiowym, imbirowym, pomarańczowym…. Wszystko zależy jakim olejkiem posłuży się nasza fantazja 😊.

Do stalowej miseczki wsypujemy ok. 4 łyżek stołowych sproszkowanej glinki (czerwonej, zielonej ewentualnie białej), dolewamy ok 2 łyżek stołowych gliceryny. To właśnie ona powoduje, że pasta ma słodki smak. Starannie mieszamy. Jeśli chcemy uzyskać bardziej ciekłą konsystencję dodajmy więcej gliceryny, bardziej stalą – glinki. Wszystko wg upodobań. Ja lubię postać bardziej ciekłą. Następnie dodajemy ok. 10 kropli wybranego olejku eterycznego, ponownie starannie mieszamy i…. gotowe!

Dzieciom można zrobić o smaku cytrusów (mandarynka, cytryna, pomarańcza), dodajmy wówczas mniej olejku, ich jamy ustne są bardziej wrażliwe. I przede wszystkim eksperymentujcie! Zobaczcie co wam i waszym pociechom smakuje, jaka odpowiada wam konsystencja.

Na prawdę prościej być nie może

Jestem tą pastą zachwycona. Zupełnie naturalna, nie muszę już zastanawiać się czym producent ją „uszlachetnił”, zero kolorantów, zero fluoru, zero waste (trzymam ją w małym szklanym słoiczku, który oczywiście służy mi non stop). Spisuje się wyśmienicie, zęby bielusieńkie a kosztowała mnie przysłowiowe grosze. Nie zastanawiam się już czy pamiętałam o zakupieniu zapasu, gdzie znajdę naturalną pastę i czy dam radę strawić jej smak…

Spróbuj! Mam nadzieję, że podzielisz moje zdanie o takim cudownie prostym zarówno w składzie jak i wykonaniu produkcie domowym, który wg mnie ma tylko zalety.

Daj koniecznie znać, jak ci poszło i jakie są twoje wrażenia! 😊

Howgh

Autor

Bogusława Groszek

Zostaw komentarz